Aktualności

  • Oblężenie Jasnej Góry
    • autor: Wikipedia

21 lipca 1655 r - Początek potopu szwedzkiego

21 lipca 1655 r. na ziemie Rzeczypospolitej wkroczyła z Pomorza Szczecińskiego armia szwedzka dowodzona przez Arvida Wittenberga. Rozpoczął się tzw. potop szwedzki, czyli najazd armii szwedzkiej na ziemie polskie. Szwecja była państwem bardzo zaborczym i postanowiła skorzystać z osłabienia Polski.
 
Na Ukrainie trwało powstanie kozackie Bohdana Chmielnickiego, a wojska rosyjskie zdołały opanować większość ziem litewskich. Opór armii szwedzkiej miało stawić pospolite ruszenie zgromadzone pod Ujściem i Wieluniem. Dowodzone przez wojewodów Krzysztofa Opalińskiego i Andrzeja Grudzińskiego, opierało się jednak tylko jeden dzień, po czym podpisano kapitulację. Na jej podstawie szlachta i Kościół miały zachować przywileje.

Druga armia szwedzka dowodzona przez Magnusa de la Gardie wkroczyła do Rzeczypospolitej z terenu Inflant. Ona również nie napotkała większego oporu. Dowódca szwedzki zapowiadał pomoc dla szlachty w walce z najazdem rosyjskim. Wpłynęło to na decyzję hetmana Janusza Radziwiłła, który oddał Szwedom pod władanie Litwę.
 
Wojska szwedzkie szybko zajęły Warszawę, a król Jan Kazimierz zmuszony był do ucieczki na Śląsk. Wydawało się, że Rzeczpospolita jest w sytuacji beznadziejnej. Jednak bezwzględność wojsk szwedzkich i nieprzestrzeganie przez nie umów doprowadziło do powstania oporu przeciw Szwedom. Potop zakończył się dopiero w 1660 r. Rzeczpospolita wyszła z niego zrujnowana i osłabiona. 
 
Z prof. Mirosławem Nagielskim
rozmawia Wojciech Kozłowski
 
Czy uderzenie szwedzkie było starannie przygotowaną inwazją na Polskę, czy też wojną, której przebieg w dużej mierze kształtowały okoliczności? Innymi słowy - czy Szwedzi byli zaskoczeni rozwojem sytuacji?
 
Jedno i drugie. Gwałtowne załamanie się Rzeczypospolitej na teatrze wschodnim, upadek Smoleńska oraz zajęcie Wielkiego Księstwa Litewskiego przez wojska rosyjskie w bardzo szybkim tempie w 1654 roku było zaskoczeniem dla Karola X Gustawa. Nie ulega natomiast wątpliwości, że do wojny z Rzecząpospolitą przygotowywano się już od przełomu lat 1654/1655.
 
Pomocą dla Karola X Gustawa była również opozycja polska znajdująca się w Hamburgu, a później w Sztokholmie - zwłaszcza Hieronim Radziejowski. Przedstawił on Karolowi X dokładnie stan elit politycznych niechętnych królowi Janowi Kazimierzowi i generalnie fatalny, opłakany stan wojsk polskich, które ponosiły ciężkie porażki na wschodzie. Całe niemal wojsko zawodowe, a więc komputowe armii koronnej, znajdowało się niemal do połowy 1655 roku na Ukrainie.

Czy doświadczenia 1655 roku można uznać za załamanie się autorytetu państwa, czas upadku moralności publicznej, owocujący "powszechnością zdrady"?

Siedmioletni okres wojny na Ukrainie pokazał, że Rzeczpospolita nie może własnymi siłami uporać się z powstaniem kozackim, a przecież do 1654 roku nie przeszkadzała w tym ani Moskwa, ani Szwecja. Sojusz kozacko-tatarski był w zasadzie nie do rozbicia przez wątłe siły Rzeczypospolitej. Ta armia, która doznała przecież tylu porażek - pamiętajmy, że żadna armia europejska nie przeżyłaby takiego upustu krwi, jak armia koronna na Ukrainie - w efekcie nie miała odpowiedniego doświadczenia, bo opiera się na zaciągu nowego żołnierza, który ani nie poradził sobie na teatrze moskiewskim, ani nie podołał zawodowym weteranom wojen Karola X Gustawa.
 
Żołnierz patrzył na załamanie się moralne całego społeczeństwa. Wielcy senatorowie chcieli zastąpić nieszczęśliwego Jana Kazimierza - zwycięskim Karolem X Gustawem, który potem miałby rzucić armię szwedzką do odzyskania Kresów wschodnich. Tak rozumowało wielu, idąc za elitą władzy - Opalińskimi, Radziwiłłami itd. Inni, jak Jerzy Lubomirski, szukali pomocy w Siedmiogrodzie u Jerzego Rakoczego. Wszystko to fatalnie wpływało na nastroje. Szlachta była gotowa poprzeć Karola X Gustawa w zamian za poszanowanie religii katolickiej, ochronę własnych przywilejów i złotej wolności, a przede wszystkim gwarancję nienaruszalności dóbr przez żołnierza szwedzkiego, czyli zakaz stacji w swoich dobrach. W archiwum sztokholmskim są dziesiątki, jeśli nie setki dokumentów kapitulacyjnych szlachty, która wysyła z niemal wszystkich sejmików swoich deputatów i przedstawicieli z deklaracją "przy tobie, panie, Karolu X Gustawie, królu, chcemy stać".
 
Targnięcie się dowództwa szwedzkiego na Jasną Górę i szczęśliwa jej obrona spowodowały łańcuch wydarzeń bardzo Szwedom niesprzyjających. Dochodzi do konfederacji tyszowieckiej, kiedy to wojsko ponownie opowiada się za walką przeciwko najeźdźcy. Ale pamiętajmy, że wojsko nie przechodzi na stronę Szwecji z pobudek wyznaniowych ani ekonomicznych, tylko ponieważ król "deseruit nas i Rzeczpospolitą" - opuścił nas jako wódz naczelny.
 
Jasna Góra była pewnym elementem motywacyjnym, który odwrócił bieg dziejów. Zapewne nie była ona do zdobycia dla sił Millera, skoro w 1648 roku zakończono dopiero jej budowę w nowoczesnej postaci, wykańczaną do roku 1652. Powrót króla i później śluby lwowskie i warszawskie oznaczało z kolei rzucenie hasła obudzenia ducha narodowego i pobudzenie wszystkich stanów Rzeczypospolitej do walki przeciwko Szwedom. Ponieważ oddziały zawodowe nie były w stanie pokonać najeźdźców, trzeba było wspomóc armię zawodową oddziałami nieregularnymi. Pamiętajmy, że aż do lata 1657 roku żadne państwo nie wspomaga Rzeczypospolitej - poza Chanatem Krymskim i drobnymi posiłkami Ordy. Pewna pomoc austriacka dociera do Polski dopiero w roku 1657. Jan Kazimierz podjął natomiast skuteczną próbę zawarcia czasowego rozejmu z Moskwą, by nie walczyć na dwa fronty, co udało się w listopadzie 1656 roku. Był to ze strony polskiej majstersztyk i dzięki temu zatrzymano ofensywę Moskwy, wypierając siły Szwedów z centralnych ziem Rzeczypospolitej.
 
Czym dla mieszkańców Polski był najazd szwedzki? Czy nazwa "potop" jest uzasadniona?
 
Jest całkowicie uzasadniona. Bieda zajrzała nie tylko do zagród chłopskich - bo przecież stan trzeci zapłacił największą cenę wojny - ale także elita władzy i szlachta w większości została obrabowana do cna. Była to totalna grabież wszystkiego. Zubożał też folwark szlachecki - widać to doskonale po zamożności szlachty. Do tej pory objawiała się ona w husarii, która była chlubą staropolskiego społeczeństwa. Zadajmy sobie pytanie, ile chorągwi husarskich wystawiała Rzeczpospolita, gdy jeden dobry arab kosztował wioskę. W schyłkowym okresie panowania  Jana Kazimierza  było takich chorągwi sześć. Ta liczba daje obraz możliwości szlachty po potopie. Po okresie odbudowy z Sobieskim pod Wiedeń ciągnie już 25 chorągwi husarskich. To dobrze pokazuje ogromne zubożenie szlachty. Najazd szwedzki był tragedią narodową nie tylko z powodu strat terytorialnych (odpadło lenno pruskie), ale ogromną tragedią ekonomiczną dotykających wszystkich warstw społecznych - od elit politycznych zaczynając, na stanie włościańskim kończąc.
 
Czy można mówić, że potop ostatecznie zakończył się zwycięstwem Polski?
 
Nie. Tragedia narodowa potopu powinna uzmysłowić nie tylko elitom politycznym, ale przede wszystkim szlachcie, że to państwo, które w 1655 roku się zawaliło i praktycznie przestało istnieć, musi ulec przebudowie. Należy uzdrowić Rzeczpospolitą, usprawnić funkcjonowanie sejmu i wzmocnić władzę królewską, czego tak bardzo się bano. Potop powinien był zaowocować reformami struktury państwa, ale nie został w ten sposób wykorzystany. Kiedy w 1661 i 1662 roku dwór wziął się do działania, było już za późno.
 
Szansa istniała wcześniej, szczególnie na sejmach 1658 i 1659 roku, gdy obrady szły sprawnie. Szlachta w ramach ekspiacji za swe winy - zdrady monarchy w 1655 roku  - gotowa była zgodzić się na pewne ograniczenia swych przywilejów. Był to wspaniały czas na postawienie kropki nad  i, na przykład przeprowadzenia reform głosowania większościowego w wielu sprawach skarbowo-wojskowych, czyli utrącenia liberum veto. Nie wykorzystano tej szansy, a później nie było już mowy o ustępstwach ze strony szlachty. Ten czas minął bezpowrotnie.
 
 
Prof. Mirosław Nagielski - historyk wojskowości, pracownik Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, znawca dziejów oręża polskiego XVII wieku.
  • autor: Źródło Muzeum Historii Polski, data: 2021-07-21

Wstecz

Banery